1
00:00:01,000 --> 00:00:02,680
Poprzednio:

2
00:00:02,720 --> 00:00:07,959
Witamy kapitana Aldena w domu,
po jego długiej służbie.

3
00:00:08,160 --> 00:00:11,119
<i>Wróciłeś tu tylko po jedno.</i>

4
00:00:11,160 --> 00:00:13,439
<i>Teraz to Mary Sibley.</i>

5
00:00:13,599 --> 00:00:15,039
Czekałam na ciebie.

6
00:00:15,080 --> 00:00:18,280
Tyle lat bez żadnych wieści.

7
00:00:18,320 --> 00:00:19,359
Pojmano mnie.

8
00:00:19,399 --> 00:00:22,519
Gdybyśmy zapomnieli o Salem
z jego wiedźmami,

9
00:00:22,559 --> 00:00:24,359
moglibyśmy mieć inne życie.

10
00:00:29,760 --> 00:00:31,480
Nie może złapać tchu!

11
00:00:32,079 --> 00:00:33,560
Powstrzymaj to.

12
00:00:33,920 --> 00:00:36,600
Proszę... moja córka.

13
00:00:36,640 --> 00:00:39,960
<i>To atak widmowy...</i>
<i>dzieło czarownicy.</i>

14
00:00:40,280 --> 00:00:41,920
<i>Módlcie się za nią.</i>

15
00:00:49,399 --> 00:00:51,960
Imperat tibi Deus Pater.

16
00:00:52,320 --> 00:00:54,600
Imperat tibi Deus Filius.

17
00:00:54,640 --> 00:00:57,960
Imperat tibi Deus Spiritus Sanctus.

18
00:00:58,000 --> 00:01:01,399
Imperat tibi Majestas Christi...

19
00:01:02,079 --> 00:01:03,439
Musisz przestać.

20
00:01:03,479 --> 00:01:07,760
Aeternum Dei Verbum caro factum...
Imperat sacramentum crucis...

21
00:01:07,799 --> 00:01:10,000
Powieszą cię,
jeśli się dowiedzą.

22
00:01:10,040 --> 00:01:12,239
Wiedźmy już odebrały ci życie.

23
00:01:12,280 --> 00:01:15,319
Nie lękam się już purytanów,
dybiących na moje.

24
00:01:15,359 --> 00:01:18,200
Wraży duch, który cię posiadł,
musi odejść.

25
00:01:18,239 --> 00:01:22,640
Inaczej co cię czeka?
Szaleństwo? Śmierć?

26
00:01:24,040 --> 00:01:25,680
Ufasz mi, Mercy?

27
00:01:25,719 --> 00:01:27,000
Tak, ojcze.

28
00:01:27,239 --> 00:01:30,640
- Że nigdy krzywdy ci nie uczynię?
- Tak.

29
00:01:39,000 --> 00:01:40,519
Ojcze... ojcze?

30
00:01:40,560 --> 00:01:43,079
Precz, zmoro nieczysta...

31
00:01:43,120 --> 00:01:44,719
szatański pomiocie...

32
00:01:44,760 --> 00:01:45,599
Zaklinam cię!

33
00:01:45,640 --> 00:01:48,239
Wszelka szatańska niegodziwości...

34
00:01:48,280 --> 00:01:52,120
w imię władzy naszego Pana,
Jezusa.

35
00:01:52,159 --> 00:01:54,799
Sam oszalałeś!

36
00:02:04,200 --> 00:02:06,239
Młot na czarownice...

37
00:02:15,439 --> 00:02:19,280
.:: GrupaHatak.pl ::.

38
00:02:53,599 --> 00:02:56,800
.:: SALEM ::.
01x04 "Ocaleni"

39
00:02:58,039 --> 00:03:01,000
Tłumaczenie i synchro:
Sabat

40
00:03:34,159 --> 00:03:34,960
Dzień dobry.

41
00:03:35,000 --> 00:03:38,919
Przyszedłem po paczkę,
która przypłynęła tym statkiem.

42
00:03:38,960 --> 00:03:41,879
Epidemia grypy.
Pięcioro zmarłych.

43
00:03:42,120 --> 00:03:44,400
Fregata jest pod kwarantanną.

44
00:03:44,560 --> 00:03:45,919
Kwarantanna?

45
00:03:46,360 --> 00:03:48,719
- Z czyjego rozkazu?
- George'a Sibley.

46
00:03:48,800 --> 00:03:51,960
Przekazanego przez jego żonę,
Mary Sibley.

47
00:03:52,120 --> 00:03:56,719
Czy człowiek pragnie wiedzieć,
czy wybiła godzina jego śmierci?

48
00:03:58,599 --> 00:03:59,919
Co rzekniesz, George?

49
00:04:00,080 --> 00:04:02,199
Czy twój przyjaciel, kowal,
chciałby wiedzieć,

50
00:04:02,240 --> 00:04:06,919
że za kilka godzin
Mercy Lewis oskarży go o czary?

51
00:04:06,960 --> 00:04:10,759
Po czym nastąpi szybki
proces i egzekucja.

52
00:04:11,919 --> 00:04:16,319
Czy wolałby przeżyć
swe ostatnie chwile w niewiedzy?

53
00:04:18,240 --> 00:04:19,920
Nie żałuj go, George.

54
00:04:19,959 --> 00:04:24,680
To krew niewinnych, jak twego druha,
czyni Wielki Rytuał możliwym.

55
00:04:24,720 --> 00:04:26,639
Każde oskarżenie,

56
00:04:26,680 --> 00:04:30,360
każdy proces zwołany nie przeciw nam,
ale przez nas.

57
00:04:30,519 --> 00:04:32,560
Nikt nas nie przechytrzy

58
00:04:32,600 --> 00:04:36,079
i nikt nie odważy się
pokrzyżować nam szyków.

59
00:04:49,680 --> 00:04:51,319
Tęsknisz za nimi?

60
00:04:55,519 --> 00:05:00,560
Gdy byłem młodszy, miałem ich
za nieznośnie rozsądnych.

61
00:05:01,160 --> 00:05:02,240
Teraz...

62
00:05:02,680 --> 00:05:05,480
przysłużyliby się Salem
niepomiernie.

63
00:05:06,399 --> 00:05:09,480
- Narzucam się, kapitanie.
- Skądże.

64
00:05:09,639 --> 00:05:12,120
Rad jestem, żeś pośród żywych...

65
00:05:12,160 --> 00:05:13,680
że tak powiem.

66
00:05:14,199 --> 00:05:18,079
- Słyszałem, żeś poważnie zaniemogła.
- To prawda.

67
00:05:18,319 --> 00:05:21,199
Atak przyszedł nagle
i bez powodu,

68
00:05:21,759 --> 00:05:27,439
potem niespokojnie spałam,
a choroba zatruwała moje sny.

69
00:05:27,639 --> 00:05:28,639
Doprawdy?

70
00:05:30,240 --> 00:05:35,240
Śniłam o lalce z pełnymi,
czarnymi oczami.

71
00:05:35,759 --> 00:05:38,839
A kiedy obudziłam się,
trawiona gorączką,

72
00:05:38,879 --> 00:05:43,560
mogę przysiąc, że ona tam była,
wpatrując się we mnie.

73
00:05:43,720 --> 00:05:47,839
- Sny w gorączce potrafią być realne.
- Ale mogłabym przysiąc,

74
00:05:47,879 --> 00:05:52,759
że w ciemności widziałam ojca,
jak zabierał lalkę.

75
00:05:53,079 --> 00:05:55,879
Ale gdy spytałam, roześmiał się
i powiedział...

76
00:05:55,920 --> 00:05:57,839
Że to był tylko sen.

77
00:05:58,920 --> 00:06:02,160
Wątpisz w jego wiarygodność,
kapitanie Alden?

78
00:06:02,199 --> 00:06:02,959
Nie.

79
00:06:03,240 --> 00:06:05,079
Ale ty chyba tak.

80
00:06:09,079 --> 00:06:12,120
Nie wątpię,
że jest człekiem zacnym.

81
00:06:12,279 --> 00:06:15,519
- Ostatnio jednakowoż...
- Co?

82
00:06:15,560 --> 00:06:18,439
Gdybym wiedział,
żeś w tak bezpiecznej kompanii,

83
00:06:18,480 --> 00:06:20,800
oszczędziłbym twojej matce obaw.

84
00:06:21,160 --> 00:06:22,439
Sędzio.

85
00:06:23,240 --> 00:06:24,560
Chodź, Anne.

86
00:06:24,639 --> 00:06:27,240
Dajmy kapitanowi trochę prywatności.

87
00:06:40,240 --> 00:06:44,560
Czy mnie słuch nie myli?
Sugerujesz, że Anne Hale padła ofiarą...

88
00:06:44,600 --> 00:06:45,399
Uroku.

89
00:06:46,680 --> 00:06:48,560
Czy ja również?

90
00:06:49,480 --> 00:06:52,639
Czy John Alden w końcu
uwierzył w czarownice?

91
00:06:52,680 --> 00:06:55,040
Widziałem zbyt wiele,
by wciąż temu zaprzeczać

92
00:06:55,079 --> 00:06:58,199
i następne, co zamierzam,
to jakąś pochwycić.

93
00:07:00,759 --> 00:07:04,000
Jak wiesz, pochwycenie wiedźmy,
to wyzwanie nie lada.

94
00:07:04,040 --> 00:07:05,879
Chyba że wiesz, kto zacz.

95
00:07:09,000 --> 00:07:12,040
Odkryłeś guślarza,
który zauroczył Anne?

96
00:07:12,079 --> 00:07:13,319
Kto to?

97
00:07:13,800 --> 00:07:14,879
Powiedz.

98
00:07:15,319 --> 00:07:17,319
Ktoś bliski ofiary.

99
00:07:17,360 --> 00:07:18,279
Tak.

100
00:07:18,879 --> 00:07:22,600
Kogo własna córka
wyraziła podejrzenia.

101
00:07:23,000 --> 00:07:25,639
- Sędzia Hale?
- Nie jest tym, kim się zdaje.

102
00:07:25,680 --> 00:07:26,959
A kto jest?

103
00:07:27,000 --> 00:07:28,040
Ty?

104
00:07:28,480 --> 00:07:29,399
A może ja?

105
00:07:30,000 --> 00:07:35,000
Któż z nas jest wolny od wstydu
czy skrywanych sekretów?

106
00:07:40,560 --> 00:07:42,199
Jestem wielebny Mather.

107
00:07:42,240 --> 00:07:43,439
Jakiś problem?

108
00:07:43,800 --> 00:07:44,759
Ależ skąd.

109
00:07:44,959 --> 00:07:47,759
Ta dama i ja rozmawiamy
o pewnym interesie.

110
00:07:47,879 --> 00:07:49,480
- Rzeczywiście?
- Tak.

111
00:07:49,519 --> 00:07:52,079
Ile kosztowałoby mnie
doprowadzenie do...

112
00:07:52,120 --> 00:07:55,920
To przyzwoity geszeft!
Nie chcemy tu żadnych bezeceństw.

113
00:07:55,959 --> 00:07:57,879
- Wielebny...
- Wielebny.

114
00:07:57,920 --> 00:07:58,959
Cotton!

115
00:08:02,920 --> 00:08:04,399
Panowie wybaczą.

116
00:08:05,360 --> 00:08:09,160
Przepraszam, jeśli dopuściłem się
czegoś niewłaściwego.

117
00:08:11,319 --> 00:08:12,240
Żegnam.

118
00:08:16,240 --> 00:08:17,399
Znasz go?

119
00:08:19,399 --> 00:08:21,319
Nigdy go nie widziałem.

120
00:08:40,840 --> 00:08:42,399
Przyszła.

121
00:08:44,440 --> 00:08:45,360
Mercy.

122
00:08:45,679 --> 00:08:48,200
Moja droga,
to błogosławieństwo.

123
00:08:48,240 --> 00:08:49,120
Prawdziwe.

124
00:08:49,159 --> 00:08:51,679
Znów może odetchnąć pełną piersią.

125
00:08:52,919 --> 00:08:55,600
Często jesteśmy
najbardziej wdzięczni za to,

126
00:08:55,639 --> 00:08:58,360
co kiedyś uznawaliśmy
za sobie należne.

127
00:09:03,159 --> 00:09:04,000
Mercy?

128
00:09:04,039 --> 00:09:07,159
- Co ci jest?
- Nie, nie, dziecko.

129
00:09:14,240 --> 00:09:16,080
Wiedźma!

130
00:09:24,080 --> 00:09:25,879
Kto jest wiedźmą, Mercy?

131
00:09:25,960 --> 00:09:28,360
Powiedz nam!
Kto nią jest?!

132
00:09:28,919 --> 00:09:31,080
On jest wiedźmą, Mercy?

133
00:09:31,120 --> 00:09:33,039
On?

134
00:09:45,120 --> 00:09:46,039
Mercy?

135
00:09:47,159 --> 00:09:48,399
Mercy!

136
00:09:48,679 --> 00:09:49,799
Pomóżcie!

137
00:09:50,440 --> 00:09:51,960
Pomoże nam ktoś?!

138
00:09:52,000 --> 00:09:53,320
Co się stało?

139
00:09:53,879 --> 00:09:55,840
Straciłyśmy nad nią władzę.

140
00:09:57,120 --> 00:09:58,799
Nie należy już do nas.

141
00:10:05,240 --> 00:10:07,080
Starsi są niespokojni.

142
00:10:07,120 --> 00:10:10,440
Niektórzy zaczynają wątpić
w twoją wielką wizję.

143
00:10:10,480 --> 00:10:12,320
Którzy?
Podaj nazwiska.

144
00:10:12,360 --> 00:10:13,960
Nie w tym rzecz, dziecko.

145
00:10:14,000 --> 00:10:16,200
Mów zatem, w czym.

146
00:10:17,440 --> 00:10:20,080
Procesy poprzedzają oskarżenia.

147
00:10:20,120 --> 00:10:23,799
Te zaś zależą od twojej władzy
nad dziewczyną.

148
00:10:23,840 --> 00:10:26,159
Wkrótce Księżyc Łowcy.

149
00:10:26,200 --> 00:10:30,120
Kowal jednak wciąż handluje
swymi wyrobami.

150
00:10:30,360 --> 00:10:33,320
- Jego krew nam się nie przysłuży.
- Jak śmiesz?

151
00:10:33,360 --> 00:10:36,240
Wcześniej nie budziliśmy trwogi,
jeno żyliśmy w trwodze,

152
00:10:36,279 --> 00:10:38,200
nie byliśmy łowcami,
lecz zwierzyną.

153
00:10:38,240 --> 00:10:41,639
Jednak czy jej siła i wizja
wzbudziła wasze uznanie?

154
00:10:41,679 --> 00:10:43,320
Nie.
Tylko wątpliwości.

155
00:10:44,799 --> 00:10:48,759
Dziewczyna osłabła sama z siebie.
Nic więcej.

156
00:10:48,799 --> 00:10:50,639
Moja sztuka nie zawiodła.

157
00:10:50,679 --> 00:10:52,080
Jesteś tego pewna?

158
00:10:52,120 --> 00:10:54,000
Potrzeba jej chwili wytchnienia.

159
00:10:54,039 --> 00:10:56,840
Potem znów będzie dość silna,
by wycelować palec.

160
00:10:56,960 --> 00:10:59,919
Pozostaje jeszcze jeden problem...

161
00:11:00,159 --> 00:11:02,000
John Alden.

162
00:11:04,440 --> 00:11:05,399
Co z nim?

163
00:11:05,440 --> 00:11:08,159
Jego podejrzenia wobec mnie
są ewidentne.

164
00:11:08,279 --> 00:11:10,120
Jeśli ona go nie ujarzmi,

165
00:11:10,159 --> 00:11:14,519
będę zmuszony sam się tym zająć,
co też uczynię.

166
00:11:14,639 --> 00:11:19,679
Jeśli pragniesz jego zaufania,
spróbuj na nie zasłużyć.

167
00:11:20,679 --> 00:11:23,919
Co do ciebie, Mary...
twoja wizja nas prowadzi.

168
00:11:23,960 --> 00:11:29,080
Doniosę pozostałym,
że twój plan wkrótce znów ruszy.

169
00:11:33,240 --> 00:11:36,559
Potrzebujemy odpowiedzi szybko.
I otrzymamy je.

170
00:11:36,600 --> 00:11:37,519
Jak?

171
00:11:37,639 --> 00:11:40,399
Najszybszy sposób,
by je uzyskać...

172
00:11:40,440 --> 00:11:41,679
to obwinić.

173
00:11:54,320 --> 00:11:58,600
Czy zamierzasz wyzuć mnie
z ostatków wiary w ciebie, wielebny?

174
00:11:58,639 --> 00:12:00,960
Pani Sibley.
Nie słyszałem jak weszłaś.

175
00:12:01,000 --> 00:12:03,480
Twoje zadanie,
proste i jasne,

176
00:12:03,519 --> 00:12:06,559
to ochrona córki Lewisa
przed ponownym opętaniem.

177
00:12:06,600 --> 00:12:11,200
A jednak, czy wypadek na rynku
nie był dowodem właśnie na to?

178
00:12:11,240 --> 00:12:14,200
Nie ma dowodu,
że to wiedźmie dzieło.

179
00:12:14,240 --> 00:12:15,960
Więc złożyłeś jej wizytę?

180
00:12:16,000 --> 00:12:17,759
Wiesz, co jej dolega?

181
00:12:17,799 --> 00:12:21,200
Pastor mówi, że wypoczywa
i żeby jej nie kłopotać.

182
00:12:24,120 --> 00:12:26,840
Mogę zadać ci pytanie,
wielebny?

183
00:12:27,960 --> 00:12:31,799
Czy gdy twój ojciec ściga demony,
prosi o pozwolenie?

184
00:12:32,279 --> 00:12:36,240
Puka do drzwi i proponuje
wizytę w innym terminie?

185
00:12:37,720 --> 00:12:41,120
Czy też może,
zbrojny w prawość Pana,

186
00:12:41,159 --> 00:12:44,120
zmusza demona,
by mu uległ?

187
00:12:45,320 --> 00:12:50,440
Nie jestem moim ojcem.
Pracujemy na inną modłę.

188
00:12:51,039 --> 00:12:55,320
Gdy zawezwałam łowcę czarownic,
by chronić mieszkańców Salem,

189
00:12:55,360 --> 00:12:57,320
nie prosiłam o ciebie.

190
00:12:57,360 --> 00:13:00,240
A jednak to ty przybyłeś
do naszych bram.

191
00:13:00,799 --> 00:13:04,159
Nie spraw, bym pożałowała
swojej decyzji.

192
00:13:14,639 --> 00:13:16,120
Kapitan Alden.

193
00:13:17,000 --> 00:13:21,039
Cóż za zbieg okoliczności.
Właśnie miałem to panu doręczyć.

194
00:13:21,080 --> 00:13:22,799
Oszczędzę panu zagadki.

195
00:13:22,840 --> 00:13:26,799
To przyjęcie. Jutro.
Na pańską cześć.

196
00:13:27,080 --> 00:13:28,159
Przyjęcie?

197
00:13:28,200 --> 00:13:29,679
Nie.
To niepotrzebne.

198
00:13:29,720 --> 00:13:32,200
Ależ tak.
Jest pan teraz radnym.

199
00:13:32,240 --> 00:13:34,879
I, mówiąc szczerze,
to okazja, bym zrewaluował

200
00:13:34,919 --> 00:13:38,559
swoje niezbyt gościnne zachowanie
od czasu pańskiego powrotu.

201
00:13:38,679 --> 00:13:41,000
Możemy liczyć na pańską obecność?

202
00:13:41,679 --> 00:13:43,600
Proszę wybaczyć, sędzio.

203
00:13:50,360 --> 00:13:51,559
Porucznik Hooke.

204
00:13:51,600 --> 00:13:53,399
John Alden.

205
00:13:53,840 --> 00:13:56,679
Tak witasz swojego wybawcę
z rąk dzikusów?

206
00:13:56,720 --> 00:13:59,679
- Co tu robisz, u diabła?
- Interesy, kapitanie.

207
00:13:59,799 --> 00:14:01,960
W porcie stoi statek,
na którym mam mienie.

208
00:14:02,000 --> 00:14:06,759
I póki nie zniosą kwarantanny,
utknąłem w twoim mieście czarownic.

209
00:14:06,799 --> 00:14:08,960
Zawarliśmy układ,
prosty...

210
00:14:09,000 --> 00:14:12,320
- że więcej cię już nie ujrzę.
- Nie obawiaj się.

211
00:14:12,639 --> 00:14:15,279
Nie jesteśmy już
tamtymi wojakami.

212
00:14:15,759 --> 00:14:16,679
Ale...

213
00:14:16,720 --> 00:14:19,840
mógłbyś przyśpieszyć me odejście.

214
00:14:19,960 --> 00:14:20,799
Jak?

215
00:14:20,840 --> 00:14:24,639
Dziewczyna, o której opowiadałeś...
Mary Wolcott.

216
00:14:25,000 --> 00:14:27,919
Teraz Mary Sibley,
nieprawdaż?

217
00:14:28,360 --> 00:14:31,360
- Poznanie jej na pewno...
- Nie zbliżaj się do Mary.

218
00:14:31,399 --> 00:14:32,960
Bo co, John?

219
00:14:33,200 --> 00:14:34,679
Co zrobisz?

220
00:14:34,919 --> 00:14:37,279
To, co powinienem był
zrobić wówczas.

221
00:14:38,120 --> 00:14:39,720
Ostrożnie, kapitanie.

222
00:14:39,960 --> 00:14:43,799
Nim poczniesz rzucać groźby,
zważ na to, czym ryzykujesz...

223
00:14:43,840 --> 00:14:46,679
chyba że mam opowiedzieć
dobrym ludziom Salem,

224
00:14:46,720 --> 00:14:49,200
kim w istocie jest
John Alden...

225
00:14:49,240 --> 00:14:53,039
ani człowiekiem, ani bohaterem,
którym się mieni.

226
00:14:56,639 --> 00:14:59,000
Dokończ swe interesy
jak najrychlej,

227
00:14:59,720 --> 00:15:04,440
a potem dyliżansem, konno czy statkiem,
opuść to miejsce.

228
00:15:06,039 --> 00:15:07,399
Masz moje słowo.

229
00:15:22,440 --> 00:15:27,320
Karmienie pana Sibley musi zaczekać,
póki nie wrócę z przyjęcia.

230
00:16:07,639 --> 00:16:08,639
Przepraszam...

231
00:16:08,799 --> 00:16:09,879
pani Sibley.

232
00:16:10,200 --> 00:16:10,960
A pan to...?

233
00:16:11,000 --> 00:16:13,879
Jestem Hooke... William Hooke.

234
00:16:14,120 --> 00:16:16,519
Wybaczy pani śmiałość,
ale czy nie zechciałaby pani

235
00:16:16,559 --> 00:16:18,919
porozmawiać ze mną o statku,
zacumowanym w porcie?

236
00:16:18,960 --> 00:16:21,279
Jak pewnie pan słyszał,
jest pod kwarantanną.

237
00:16:21,320 --> 00:16:22,320
Cóż, to nie kłopot.

238
00:16:22,360 --> 00:16:25,399
Chciałbym wejść na pokład
i odzyskać swą przesyłkę.

239
00:16:25,440 --> 00:16:27,639
A ryzyko zarażenia?
Albo gorzej?

240
00:16:28,679 --> 00:16:31,720
To musi być cenny ładunek,
panie Hooke.

241
00:16:31,840 --> 00:16:35,320
Przykro mi.
Nie wolno wchodzić na pokład.

242
00:16:35,919 --> 00:16:39,320
Może pan Sibley
dałby się przekonać?

243
00:16:40,600 --> 00:16:42,559
Zapewniam, panie Hooke,

244
00:16:42,600 --> 00:16:46,360
mój mąż i ja jesteśmy zgodni
we wszelkich kwestiach.

245
00:16:46,559 --> 00:16:47,799
Miłego wieczoru.

246
00:16:52,519 --> 00:16:55,039
Mercy, jeśli mnie słyszysz,
zaklinam cię,

247
00:16:55,080 --> 00:16:58,759
wyjaw mi imię mściwego ducha,
który cię opętał.

248
00:16:58,799 --> 00:17:00,360
Czy nie dość wycierpiała?

249
00:17:00,399 --> 00:17:02,639
Dlatego chcę zakończyć jej męki...

250
00:17:02,840 --> 00:17:05,720
uwalniając od demona,
co w niej tkwi.

251
00:17:10,799 --> 00:17:12,279
Wielebny Mather?

252
00:17:19,400 --> 00:17:21,039
Agrimonia?

253
00:17:21,799 --> 00:17:25,319
Sugestia aptekarza.

254
00:17:26,400 --> 00:17:29,119
To ziele bezwartościowe medycznie.

255
00:17:29,240 --> 00:17:32,599
Używane niegdyś w egzorcyzmach.

256
00:17:35,200 --> 00:17:36,279
Budzi się.

257
00:17:40,279 --> 00:17:41,240
Mercy?

258
00:17:42,039 --> 00:17:43,200
Słyszysz mnie?

259
00:17:43,759 --> 00:17:45,119
Tak, wielebny.

260
00:17:46,279 --> 00:17:47,559
Wygląda zdrowo.

261
00:17:49,599 --> 00:17:50,880
Oczy przejrzyste.

262
00:17:50,920 --> 00:17:52,920
Naturalnie ciepła skóra.

263
00:17:53,680 --> 00:17:54,920
Chwała Bogu.

264
00:17:59,480 --> 00:18:00,559
Mój Boże...

265
00:18:05,039 --> 00:18:06,119
Cóż to?

266
00:18:07,400 --> 00:18:11,319
Cyrulik puszczał jej krew.
Nie zdążyło się wygoić.

267
00:18:22,759 --> 00:18:23,640
Anne.

268
00:18:23,680 --> 00:18:25,519
Cóż za cudowna niespodzianka.

269
00:18:25,559 --> 00:18:27,440
Spodziewałam się tylko
członków Rady.

270
00:18:27,480 --> 00:18:30,039
Przekonałam ojca,
żebym mogła przyjść.

271
00:18:30,119 --> 00:18:35,200
Nieczęsto zdarza się zgromadzenie
bez stryczków i wściekłego tłumu.

272
00:18:38,680 --> 00:18:42,799
Ładny, prawda?
Prezent od ojca.

273
00:18:42,839 --> 00:18:43,880
Mogę?

274
00:18:49,039 --> 00:18:50,519
Śliczny.

275
00:18:52,680 --> 00:18:54,079
Wybacz, proszę.

276
00:19:00,799 --> 00:19:02,319
A już się obawiałem,

277
00:19:02,359 --> 00:19:05,519
że gość honorowy nie zjawi się
na własnym przyjęciu.

278
00:19:05,559 --> 00:19:07,400
Rzuciłem monetą.

279
00:19:07,480 --> 00:19:09,480
- Orzeł, zostaję w domu.
- A reszka?

280
00:19:09,519 --> 00:19:13,079
Rzucam znowu i modlę się o orła.
Miałem niefarta.

281
00:19:13,279 --> 00:19:17,720
Myślę, że dogada się pan
z pozostałymi radnymi lepiej,

282
00:19:17,759 --> 00:19:21,759
- niż się pan spodziewa.
- Też uważają, że Salem oszalało?

283
00:19:22,960 --> 00:19:24,640
Dobrej zabawy.

284
00:19:27,640 --> 00:19:29,000
Kapitanie Alden.

285
00:19:29,039 --> 00:19:33,319
Miło widzieć pana pośród żywych...
że się tak wyrażę.

286
00:19:33,359 --> 00:19:34,960
Korzeń kozłka?

287
00:19:35,000 --> 00:19:37,599
Zniżyłeś się do prostackich
forteli łowców.

288
00:19:37,640 --> 00:19:42,960
Cóż, nie mogłem dłużej uważać
bezpieczeństwa bliskich za pewne.

289
00:19:43,039 --> 00:19:44,519
Najwyraźniej, są w Salem tacy,

290
00:19:44,559 --> 00:19:47,640
co nie cofną się
przed grożeniem życiu dzieci.

291
00:19:47,680 --> 00:19:49,799
Ona nie jest dzieckiem, sędzio.

292
00:19:49,839 --> 00:19:53,559
Z całą pewnością, sądząc
po jej żądzy ku Johnowi Aldenowi.

293
00:19:56,880 --> 00:19:58,119
Pani Sibley.

294
00:19:58,839 --> 00:20:01,640
Przynoszę wieści.

295
00:20:05,640 --> 00:20:08,440
Mercy Lewis jest wolna
od złego ducha.

296
00:20:09,160 --> 00:20:11,480
- Czyżby?
- Upewniłem się.

297
00:20:11,519 --> 00:20:14,480
Nie znalazłem żadnych śladów
obecności demona.

298
00:20:15,519 --> 00:20:18,160
- To dość nieoczekiwane.
- Więcej, niż pomyślne.

299
00:20:18,319 --> 00:20:22,519
To dowód, że czarownice tracą siły
lub ogarnia je lęk.

300
00:20:22,559 --> 00:20:25,200
Świadectwo potencji naszych działań.

301
00:20:26,640 --> 00:20:30,599
Wybacz mi, wielebny,
gdyż dyletantką jestem w tej materii,

302
00:20:30,640 --> 00:20:34,640
ale jak wyzwoliła się
z objęć szatana?

303
00:20:35,119 --> 00:20:39,799
Znalazłem ślady agrimonii
oraz nacięcie na brzuchy dziewczyny,

304
00:20:39,839 --> 00:20:42,759
co świadczy o przeprowadzonym
egzorcyzmie.

305
00:20:45,200 --> 00:20:46,079
Egzorcyzm?

306
00:20:47,000 --> 00:20:49,359
Katolicki rytuał dokonany
w Salem,

307
00:20:49,400 --> 00:20:53,160
a ty masz czelność
uważać to za dobra nowinę?

308
00:20:53,400 --> 00:20:57,839
Wiesz, czym Salem brzydzi się bardziej,
niż czarownicą, wielebny?

309
00:20:58,240 --> 00:20:59,200
Katolikiem.

310
00:21:00,079 --> 00:21:03,920
Jednak pod twym czujnym okiem,
rozkwitły oba bezeceństwa.

311
00:21:03,960 --> 00:21:05,799
Kiedy to się stało, wielebny?

312
00:21:05,839 --> 00:21:08,839
Kiedy trwoniłeś czas na pijaństwo
czy kurwy?

313
00:21:11,599 --> 00:21:12,359
Pani Sibley...

314
00:21:12,400 --> 00:21:15,880
Poganie w miejsce demonów
to żadne zwycięstwo.

315
00:21:16,079 --> 00:21:20,640
Widać, nawet gdy wygrywasz,
jednocześnie ponosisz klęskę.

316
00:21:24,079 --> 00:21:25,720
Żyjemy w czasach wojny,

317
00:21:26,039 --> 00:21:28,359
wrogowie kryją się
pośród nas.

318
00:21:28,400 --> 00:21:32,240
Zatem nie mogło być lepszej chwili,
by powitać pośród nas

319
00:21:32,279 --> 00:21:35,440
nowego sprzymierzeńca w walce
z mrocznymi siłami,

320
00:21:35,480 --> 00:21:38,160
zagrażającymi naszemu miastu.

321
00:21:38,279 --> 00:21:42,400
Czarownice nie sprostają
bohaterowi wojennemu.

322
00:21:42,440 --> 00:21:47,319
Najnowszy członek naszej Rady Miejskiej...
kapitan John Alden.

323
00:21:53,880 --> 00:21:57,119
A jeśli wiedźmy to nie
zwykli ludzie?

324
00:21:57,960 --> 00:22:00,119
Nie ci, którzy
zdobywają pożywienie

325
00:22:00,160 --> 00:22:02,640
lub przyjmują na świat
potomstwo?

326
00:22:02,720 --> 00:22:07,640
Co, jeśli wiedźmy to ci,
którym zawierzyliśmy przywództwo?

327
00:22:11,960 --> 00:22:15,359
Być może członek
naszej szacownej Rady?

328
00:22:20,000 --> 00:22:22,960
Cóż, oby nie, bo teraz
jestem jednym z was.

329
00:22:23,920 --> 00:22:28,960
I ufam, że wspólnie położymy kres
pladze nękającej to miasto.

330
00:22:37,240 --> 00:22:38,440
Wielebny Mather.

331
00:22:41,079 --> 00:22:43,039
Wybacz, Gloriana.

332
00:22:43,279 --> 00:22:44,359
Panno Embry...

333
00:22:45,000 --> 00:22:46,759
ale miałem ciężki dzień,

334
00:22:46,799 --> 00:22:49,599
a jeszcze nie zacząłem pisać
jutrzejszego kazania.

335
00:22:49,640 --> 00:22:51,160
Chciałam tylko podziękować

336
00:22:51,440 --> 00:22:55,000
za okazanie głębi swych uczuć,
wczoraj w piwiarni.

337
00:22:55,039 --> 00:22:57,119
Uczyniłaś to zatem,
panno Embry.

338
00:22:57,200 --> 00:23:00,359
Zapewniam jednak, że uwolnienie cię
od owego ciemnego typa,

339
00:23:00,400 --> 00:23:03,599
- było zaledwie aktem miłosierdzia.
- Miłosierdzia?

340
00:23:03,839 --> 00:23:05,119
I współczucia.

341
00:23:06,000 --> 00:23:09,000
- Współczucia i miłosierdzia?
- Niestety.

342
00:23:10,119 --> 00:23:12,519
I nie miało nic wspólnego
z uczuciem?

343
00:23:12,559 --> 00:23:14,400
Nie więcej, niż z uczuciem,

344
00:23:14,440 --> 00:23:16,759
jakie żywię do każdego
bożego stworzenia,

345
00:23:16,799 --> 00:23:20,079
głodnego dziecka...
zranionego zwierzęcia.

346
00:23:20,119 --> 00:23:21,079
Kurwy?

347
00:23:22,039 --> 00:23:22,920
Glori...

348
00:23:23,839 --> 00:23:26,319
Panno Embry, wiesz,
że nie znoszę takich słów.

349
00:23:26,359 --> 00:23:28,920
Ale w domu Pana
nie ma miejsca na fałsz.

350
00:23:29,880 --> 00:23:31,519
Czy nie tego nauczasz?

351
00:23:31,640 --> 00:23:33,759
Że kurwa jest kurwą?

352
00:23:34,319 --> 00:23:38,799
Że nie mówi się: "współczucie",
mając na myśli "namiętność",

353
00:23:38,839 --> 00:23:41,720
ani "miłosierdzie"
zamiast "zazdrość"?

354
00:23:41,960 --> 00:23:42,880
Zazdrość?

355
00:23:42,960 --> 00:23:45,559
Myśl o innym mężczyźnie ze mną,

356
00:23:47,440 --> 00:23:50,079
jego ciele przyciśniętym
do mojego...

357
00:23:50,799 --> 00:23:55,960
- jego lędźwiach wtulonych w moje.
- Panie, wybacz jej bezbożność.

358
00:23:56,000 --> 00:24:01,000
Czy tego samego Pana wzywałeś,
wchodząc we mnie i wychodząc?

359
00:24:01,720 --> 00:24:04,200
Temu samemu Panu dziękowałeś,

360
00:24:04,240 --> 00:24:07,559
gdy mój język penetrował
twoje ciało?

361
00:24:08,079 --> 00:24:10,680
Czy do tego samego Pana
modliłam się,

362
00:24:10,720 --> 00:24:13,599
by twa obietnica, że wrócisz,
nie była płonna?

363
00:24:13,640 --> 00:24:16,279
- Gloriana, nie możesz tu być.
- Bo co?

364
00:24:16,359 --> 00:24:20,400
Cóż uczynisz tutaj,
w domu Pana?

365
00:24:28,880 --> 00:24:30,160
Cot... Cot...

366
00:24:31,359 --> 00:24:32,720
Nie, proszę...

367
00:25:48,960 --> 00:25:49,960
Panie Sibley.

368
00:25:50,640 --> 00:25:52,920
Jestem Hooke... William Hooke.

369
00:25:52,960 --> 00:25:56,319
Mam aktywa na pańskiej fregacie,
zatrzymanej w porcie.

370
00:25:56,359 --> 00:25:59,440
Jednak pańska żona odmawia
zniesienia kwarantanny.

371
00:25:59,480 --> 00:26:02,640
Mimo że uroda pani Sibley
nie podlega dyspucie,

372
00:26:02,839 --> 00:26:06,119
jakaż kobieta pojmie
potrzeby męskiego fachu?

373
00:26:06,160 --> 00:26:07,119
One...

374
00:26:10,400 --> 00:26:11,519
Panie...

375
00:26:12,519 --> 00:26:16,119
czy twa przypadłość
uczyniła cię głuchoniemym?

376
00:26:28,319 --> 00:26:30,079
<i>WIEDŹMA</i>

377
00:26:48,759 --> 00:26:52,279
- Jestem nieco na siebie zły, kapitanie.
- Dlaczego?

378
00:26:52,680 --> 00:26:56,240
Zaprosiłem cię do swego domu
pod fałszywym pretekstem.

379
00:26:57,000 --> 00:26:59,440
W nadziei na zyskanie
twego zaufania,

380
00:26:59,519 --> 00:27:02,440
a najwyraźniej osiągnąłem
coś do cna przeciwnego.

381
00:27:02,680 --> 00:27:04,359
Może do rzeczy, sędzio?

382
00:27:04,480 --> 00:27:09,559
Może łacniej byłoby wyjawić,
kim i czym jestem?

383
00:27:10,400 --> 00:27:11,400
Mianowicie?

384
00:27:11,640 --> 00:27:13,759
Zatroskanym ojcem.

385
00:27:16,759 --> 00:27:20,640
Trzy dni temu,
na mą córkę rzucono urok...

386
00:27:20,680 --> 00:27:22,039
tak mi się wydaje.

387
00:27:22,079 --> 00:27:24,880
- Ale gdy cię spytała...
- Skłamałem, tak.

388
00:27:24,920 --> 00:27:28,519
Jak mogłem rzec jej,
że ktoś pragnie jej krzywdy?

389
00:27:28,559 --> 00:27:32,759
Widziałeś, co uczynili córce Lewisa.
Jej umysł nie należy już do niej.

390
00:27:32,799 --> 00:27:35,799
Co, jeśli moja Anne
to ich następna ofiara?

391
00:27:37,039 --> 00:27:39,200
Obaj mamy wspólnego wroga.

392
00:27:40,319 --> 00:27:44,480
Wiedźmy gotowe skrzywdzić moją Anne
i nas wszystkich.

393
00:27:44,519 --> 00:27:45,680
Kim one są?

394
00:27:45,880 --> 00:27:47,400
To wciąż tajemnica.

395
00:27:50,119 --> 00:27:51,720
Przyznaję, iż...

396
00:27:53,039 --> 00:27:54,839
nie doceniłem cię.

397
00:27:55,000 --> 00:27:56,000
Dziękuję.

398
00:27:56,039 --> 00:27:59,279
Jesteś zakłamany
ponad wszelką miarę.

399
00:27:59,519 --> 00:28:03,279
Może nie rzuciłeś uroku na Anne.
Może twe wyjaśnienia są szczere.

400
00:28:03,319 --> 00:28:06,160
Choć nie sądzę.
Myślę, żeś obłudnik.

401
00:28:06,799 --> 00:28:10,400
A kiedy znajdę dowód,
Salem się o tym dowie.

402
00:28:15,079 --> 00:28:17,960
Poprosił o panią,
jednak pozostał spokojny.

403
00:28:18,000 --> 00:28:19,359
Nie na długo.

404
00:28:21,559 --> 00:28:23,920
Włamuje się pan
do mojego domu?

405
00:28:24,119 --> 00:28:26,839
Wie pan, co spotyka złodziei
w Salem?

406
00:28:26,880 --> 00:28:27,720
Nie.

407
00:28:28,640 --> 00:28:31,200
Wiem za to,
co spotyka czarownice.

408
00:28:43,039 --> 00:28:43,960
Cóż to?

409
00:28:45,079 --> 00:28:47,640
Może spytać wypada
pana Sibley?

410
00:28:49,599 --> 00:28:54,319
Choroba mojego męża pozbawiła go
zarówno rozsądku, jak i zmysłów.

411
00:28:54,359 --> 00:28:58,799
A oba są niezbędne w Salem,
by rzucać oskarżenia?

412
00:28:59,799 --> 00:29:04,039
- Nie dbam o groźby, panie Hooke.
- A ja się ich nie imam.

413
00:29:04,640 --> 00:29:10,359
Uniknijmy więc przekazania
tego świstka Radzie Miejskiej.

414
00:29:11,920 --> 00:29:14,279
Wpuścić pana na mój statek,

415
00:29:14,720 --> 00:29:18,160
czy narazić się
na te podłe oszczerstwa?

416
00:29:19,839 --> 00:29:20,960
Niech będzie.

417
00:29:21,039 --> 00:29:23,880
O północy strażnik zostanie
odesłany do domu,

418
00:29:23,920 --> 00:29:26,200
a pan może odebrać
swoją rzecz.

419
00:29:26,279 --> 00:29:27,920
A teraz precz.

420
00:29:38,519 --> 00:29:40,359
Czy zmysły mnie zdradzają?

421
00:29:40,559 --> 00:29:42,559
Mógł cię pogrążyć!
Nas wszystkich!

422
00:29:42,599 --> 00:29:44,240
Podobnie Mercy.

423
00:29:45,000 --> 00:29:47,039
Wycięto jej pobratymca.

424
00:29:47,559 --> 00:29:48,440
Jak?

425
00:29:48,519 --> 00:29:49,960
Egzorcyzmem...

426
00:29:50,000 --> 00:29:53,119
dokonanym, pewnikiem,
przez jej bęcwała ojca.

427
00:29:53,160 --> 00:29:55,200
Więc musi dostać nowego.

428
00:29:55,240 --> 00:29:59,000
- Czemu miałaby go przyjąć ponownie?
- Nie przyjmie,

429
00:29:59,039 --> 00:30:03,160
chyba że do jakiejś jej części
możemy się odwołać.

430
00:30:03,200 --> 00:30:04,400
A jakaż to część?

431
00:30:04,440 --> 00:30:07,400
Ta sama,
którą znalazłaś u mnie,

432
00:30:07,440 --> 00:30:12,240
tkwiąca w niej głęboko
i pragnąca lepszego życia.

433
00:30:12,279 --> 00:30:16,960
Musisz się śpieszyć.
Ja zajmę się panem Hooke.

434
00:30:17,519 --> 00:30:18,599
Tituba...

435
00:30:19,640 --> 00:30:21,119
jest niebezpiecznie.

436
00:30:21,279 --> 00:30:23,799
Krew nie może prowadzić
do naszych drzwi.

437
00:30:23,839 --> 00:30:26,160
- Rozumiesz?
- Doskonale.

438
00:30:36,519 --> 00:30:40,039
Gdybym wiedziała,
żeś kamratem Johna Aldena,

439
00:30:40,079 --> 00:30:42,440
znalazłabym innego kuriera.

440
00:30:43,319 --> 00:30:45,359
Nie jesteśmy kamratami.

441
00:30:46,599 --> 00:30:50,839
A gdybyś znała prawdę o nim,
nie rzucałabyś takich oskarżeń.

442
00:30:52,559 --> 00:30:54,559
A jakaż to prawda?

443
00:30:58,720 --> 00:31:03,160
Tak czy siak,
pozbyłem się przeszkód.

444
00:31:03,440 --> 00:31:06,200
Przesyłka będzie twoja
do północy.

445
00:31:08,400 --> 00:31:11,119
Nie wspomniałeś jej
mojego imienia?

446
00:31:11,799 --> 00:31:13,799
Zrobiłem jak mi kazałaś.

447
00:31:14,920 --> 00:31:18,319
Jednak wciąż się głowię...
ta paczka...

448
00:31:18,359 --> 00:31:23,920
Zapłacono ci, byś się nie głowił,
panie Hooke.

449
00:31:38,559 --> 00:31:40,160
Mercy.

450
00:31:44,119 --> 00:31:45,119
Zostaw mnie.

451
00:31:45,279 --> 00:31:46,680
Nie zostawię.

452
00:31:47,200 --> 00:31:48,279
Nie mogę.

453
00:31:48,880 --> 00:31:50,799
Potrzebujesz mnie.

454
00:31:52,000 --> 00:31:53,119
Kłamiesz.

455
00:31:53,160 --> 00:31:54,720
Nie potrzebuję cię.

456
00:31:54,759 --> 00:31:56,279
Gdy mi się opierasz,

457
00:31:56,759 --> 00:32:00,039
gdy wskazujesz demona,
którego jeno ty widzisz,

458
00:32:00,079 --> 00:32:01,440
co wtedy robią?

459
00:32:01,759 --> 00:32:03,599
Golą ci głowę.

460
00:32:04,160 --> 00:32:09,319
- Szlochają nad twą żałosną duszą.
- Odejdź! Odejdź!

461
00:32:09,359 --> 00:32:13,480
Beze mnie jesteś ledwie dziewką,
słabą i zwyczajną.

462
00:32:13,519 --> 00:32:17,039
Ale ze mną w sobie...

463
00:32:17,880 --> 00:32:20,119
jesteś wszechpotężna.

464
00:32:20,400 --> 00:32:21,680
Cicho już.

465
00:32:21,720 --> 00:32:28,079
Nie pozwól im się nad sobą użalać.
Niech się ciebie lękają.

466
00:32:32,680 --> 00:32:33,839
Nie! Nie!

467
00:32:48,880 --> 00:32:52,880
Otwórz, dziewczyno.
Otwórz usta.

468
00:32:55,160 --> 00:32:56,319
Tak.

469
00:32:56,960 --> 00:32:58,440
Właśnie tak.

470
00:32:59,400 --> 00:33:03,119
Wybrał cię jako swą powłokę
na ziemi.

471
00:33:03,279 --> 00:33:08,359
Nie ma większego zaszczytu,
niż mu służyć.

472
00:33:19,519 --> 00:33:20,599
Co? Co?

473
00:33:21,920 --> 00:33:23,359
Wo? Co? Co?

474
00:33:23,400 --> 00:33:24,799
Jest moja.

475
00:33:33,599 --> 00:33:34,400
Tituba?

476
00:33:34,440 --> 00:33:36,279
Mary jest w potrzebie.

477
00:33:38,359 --> 00:33:43,279
Jestem jeno służką, kapitanie.
Nie wolno mi pana nachodzić.

478
00:33:43,519 --> 00:33:44,480
O co chodzi?

479
00:33:44,720 --> 00:33:48,920
Obawiam się, że pan i moja pani,
macie wspólnego adwersarza...

480
00:33:48,960 --> 00:33:50,240
pana Hooke.

481
00:33:50,440 --> 00:33:54,519
- Skąd wiesz, że...
- Widziałam waszą sprzeczkę w zaułku.

482
00:33:54,559 --> 00:33:58,519
Zażądał wstępu na statek pani.
Po co?

483
00:33:58,640 --> 00:34:02,359
By rzekomo zabrać jakiś pakunek,
jak twierdzi?

484
00:34:02,400 --> 00:34:06,039
Czy skrywa jakieś
mroczniejsze intencje?

485
00:34:06,279 --> 00:34:09,280
- Chce ją ograbić.
- Tego też się obawia.

486
00:34:09,320 --> 00:34:11,559
Czemu zgodziła się
wpuścić go na statek?

487
00:34:11,599 --> 00:34:12,639
Zmusił ją.

488
00:34:12,679 --> 00:34:17,559
Zagroził, że rozpuści plotkę
o jej romansie z panem, kapitanie.

489
00:34:18,280 --> 00:34:21,920
- Odwoływała się do jego rozsądku...
- To człek pozbawiony rozsądku.

490
00:34:21,960 --> 00:34:25,079
Pani Sibley wybatożyłaby mnie
za przyjście tutaj,

491
00:34:25,119 --> 00:34:27,800
ale boję się,
że pan Hooke ją zrujnuje.

492
00:34:27,840 --> 00:34:29,039
Chyba że...

493
00:34:31,239 --> 00:34:33,039
Mów, dziewczyno.

494
00:34:34,239 --> 00:34:37,519
Chyba że jest człowiek,
który go powstrzyma.

495
00:35:48,000 --> 00:35:50,639
Darzysz go uczuciem,
prawda?

496
00:35:51,599 --> 00:35:52,559
Go?

497
00:35:53,519 --> 00:35:55,639
Muszę wymawiać jego imię?

498
00:35:56,400 --> 00:35:59,960
Czyż nie było to oczywistym
dla wszystkich dziś wieczór?

499
00:36:00,000 --> 00:36:04,480
Czyż nie przywilejem kobiety,
kogo sobie upodoba?

500
00:36:04,519 --> 00:36:05,719
Owszem.

501
00:36:05,760 --> 00:36:10,159
Jak i przywilejem ojca jest chronić
serce córki przed tymi,

502
00:36:10,199 --> 00:36:12,320
którzy mogliby je zranić.

503
00:36:14,400 --> 00:36:17,480
Jak John Alden,
na ten przykład.

504
00:36:17,679 --> 00:36:19,079
Dlaczego tak mówisz?

505
00:36:19,480 --> 00:36:23,519
Bo nie zabiega o twe względy,
jak inni młodzieńcy w Salem?

506
00:36:23,559 --> 00:36:25,079
Nie.
Rzecz nie w tym.

507
00:36:25,119 --> 00:36:27,679
Jakże mógłby być
prawdziwie twój,

508
00:36:27,719 --> 00:36:31,199
skoro po wsze czasy
będzie należał do Mary Sibley?

509
00:36:33,480 --> 00:36:35,800
Ich przeszłość
to nie tajemnica.

510
00:36:35,960 --> 00:36:38,760
Lecz to wszystko, przeszłość.

511
00:36:39,599 --> 00:36:41,519
Jest teraz zamężna.

512
00:36:41,679 --> 00:36:44,239
I sądzisz, że Mary Sibley
będzie stać bezczynnie,

513
00:36:44,280 --> 00:36:47,760
gdy spróbujesz zabrać coś,
co uważa za swą własność?

514
00:36:49,079 --> 00:36:51,960
Lękasz się jej, ojcze.
Ja ani trochę.

515
00:36:52,000 --> 00:36:55,559
- Jesteś ledwie dzieckiem. Nie rozumiesz.
- Dzieckiem?

516
00:36:55,599 --> 00:36:57,360
Sam przyznałeś,
że jestem kobietą.

517
00:36:57,400 --> 00:36:59,239
- Bez dyskusji.
- Kto mi zabroni?

518
00:36:59,280 --> 00:37:00,760
Ja!
Twój ojciec!

519
00:37:00,880 --> 00:37:02,320
Twój pan i władca!

520
00:37:02,360 --> 00:37:05,280
Zabraniam ci spotykania się
z kapitanem Aldenem!

521
00:37:05,320 --> 00:37:08,119
Albo?
Jakaż kara mnie spotka?

522
00:37:08,159 --> 00:37:11,519
Połamiesz mnie kołem,
jak ze swoich wrogów?

523
00:37:11,559 --> 00:37:14,360
Czy jeno mego ducha,
jak czynisz swym ukochanym?

524
00:37:14,400 --> 00:37:15,239
Zamilcz!

525
00:37:15,679 --> 00:37:17,079
Ani słowa więcej!

526
00:37:42,199 --> 00:37:43,239
Postaw to.

527
00:37:44,280 --> 00:37:45,199
Nie.

528
00:37:45,880 --> 00:37:47,840
Ta szkatuła należy do mnie.

529
00:37:48,280 --> 00:37:52,440
- Nawet Mary Sibley tego nie podważy.
- Nie działam w jej imieniu.

530
00:37:52,480 --> 00:37:53,519
Postaw to.

531
00:37:56,440 --> 00:37:58,840
Spytaj sam siebie, kapitanie...

532
00:37:59,440 --> 00:38:01,920
- czy zaiste warto?
- Co?

533
00:38:02,119 --> 00:38:04,400
Wyrównywać stare porachunki.

534
00:38:04,440 --> 00:38:05,960
Jakie byłoby oskarżenie,

535
00:38:06,239 --> 00:38:08,519
gdyby sędzia wiedział,
czegoś się dopuścił?

536
00:38:08,559 --> 00:38:09,440
Morderstwo?

537
00:38:10,159 --> 00:38:11,079
Zdrada?

538
00:38:11,639 --> 00:38:13,039
Jedno i drugie?

539
00:38:14,199 --> 00:38:17,920
- Wiesz, co się wówczas stało.
- Owszem.

540
00:38:20,639 --> 00:38:27,079
Patrzyłem, jak przelewasz niewinną krew.
Bez żalu czy poczucia winy.

541
00:38:27,719 --> 00:38:30,039
Ludzie zarzynani jak bydło.

542
00:38:30,239 --> 00:38:31,800
Wszyscy martwi.

543
00:38:34,480 --> 00:38:35,599
Nie wszyscy.

544
00:38:36,880 --> 00:38:39,000
Dobiliśmy targu, panie Hooke.

545
00:38:39,039 --> 00:38:42,559
W dniu, gdy padłeś na kolana
i błagałeś o życie,

546
00:38:42,599 --> 00:38:46,480
które miałem ci darować,
jeśli więcej nie wejdziesz mi w drogę.

547
00:38:46,519 --> 00:38:48,039
Nie dotrzymałeś słowa.

548
00:38:48,440 --> 00:38:54,159
- Przemyśl to, kapitanie.
- Ależ przemyślałem... na wskroś.

549
00:38:54,599 --> 00:38:59,000
Biadałem wówczas jeno nad życiem,
które darowałem.

550
00:38:59,239 --> 00:39:02,239
Mężczyzna winien dotrzymywać słowa,
panie Hooke.

551
00:39:02,960 --> 00:39:06,920
Zatem, ot tak,
poderżniesz mi gardło,

552
00:39:07,239 --> 00:39:09,400
jak jakiemuś dzikusowi?

553
00:39:13,079 --> 00:39:14,000
Nie.

554
00:39:16,480 --> 00:39:17,360
Nie?

555
00:41:18,679 --> 00:41:19,639
Pani Sibley.

556
00:41:23,840 --> 00:41:27,280
Bezsenność dotknęła dziś chyba wszystkich.

557
00:41:31,159 --> 00:41:37,039
Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę
w cieniu cmentarza?

558
00:41:37,599 --> 00:41:38,559
Naturalnie.

559
00:41:39,840 --> 00:41:41,199
Nasze obietnice?

560
00:41:42,079 --> 00:41:44,280
Ty, że wrócisz w ciągu roku.

561
00:41:44,719 --> 00:41:46,880
A ty, że wiernie zaczekasz.

562
00:41:49,679 --> 00:41:51,440
Czy to były kłamstwa?

563
00:41:53,119 --> 00:41:53,960
Nie.

564
00:41:56,159 --> 00:41:57,360
Pragnienia.

565
00:41:58,599 --> 00:42:02,159
Tych, którzy tak niewiele
wiedzieli o świecie.

566
00:42:03,159 --> 00:42:04,119
A teraz?

567
00:42:06,760 --> 00:42:07,920
Teraz wiemy.

568
00:42:09,480 --> 00:42:13,480
To, czego pragniemy
i co robimy, by przeżyć,

569
00:42:14,559 --> 00:42:16,719
często jest w sprzeczności.

570
00:42:27,519 --> 00:42:29,679
Późno już, kapitanie.

571
00:42:29,840 --> 00:42:30,800
Tak.

572
00:42:31,280 --> 00:42:33,119
Dawno powinnam spać.

573
00:42:35,880 --> 00:42:37,760
Słodkich snów, Mary.

574
00:42:43,079 --> 00:42:45,159
Może już śnię?

575
00:43:08,400 --> 00:43:10,440
Wiem, czym jesteś.

576
00:43:15,960 --> 00:43:20,079
Tłumaczenie i synchro:
Sabat

577
00:43:20,599 --> 00:43:22,599
.:: GrupaHatak.pl ::.

